środa, 2 stycznia 2013

Przerwana samotność...


Masywne drzwi wejściowe skrzypnęły cicho i otworzyły się w towarzystwie szmeru. Przez strzeliste okna wlewał się księżycowy blask, oświetlając obszerne pomieszczenie. Do środka pewnie weszła zielona smoczyca w towarzystwie smukłego półanioła, którego skrzydła i włosy mieniły się srebrną poświatą. Na ciemnej skórze smoczycy co chwilę rozbłyskiwały świetliste punkciki.
-Wciąż nie jestem przekonany czy powinniśmy już wracać do zamku, Arsi. –Pewny siebie, nieco drwiący głos popłynął przez salę.-  Nawet zaczęło mi się podobać w tamtej jaskini, nikt nam nie przeszkadzał, mogliśmy skupić się na ćwiczeniach i doskonaleniu swoich umiejętności . Lubię takie spartańskie warunki. To sprawia, że nie gnuśniejemy tutaj w luksusach. Nawet Kougar przestał narzekać.  Poza tym nie pamiętasz co ostatnio się tutaj działo? O mało nie doszło do bójki. Mnie prawie zaatakował twój brat, a Ty i Malgran… Sama wiesz… Nie wynikało nic dobrego z naszej obecności tutaj.
-Pamiętam doskonale, chyba nie posądzasz mnie o tak słabą pamieć. Musieliśmy wrócić, odebrałam coś od lasu… Jakiś sygnał, ale do końca rozumiem o co chodziło. Bardzo mnie to niepokoi. Coś musiało się stać…
-Strasznie tutaj spokojnie. Widziałaś stajnię, jak odprowadzaliśmy Kougar’a, prawie nie było w niej wierzchowców, a i tutaj jest bardzo cicho. Jakby to miejsce się wyludniło.
- Jest późno, Triv. Nie przesadzaj. Rano zobaczysz resztę towarzystwa. Może ktoś się za tobą nawet stęsknił.-Parsknęła cicho pod nosem zadowolona z żartu.
-Bardzo śmieszne. Chodź już lepiej do naszej komnaty.
Ich cichnącym krokom towarzyszył radosny śmiech smoczycy. 










[http://www.heise.deviantart.com/gallery/?offset=24#/d2dhsad] 



Imię: Trivl’aan 
Nazwisko: Carlent’aare
Przydomek: Triv, Łowca.
Wiek: 255 lat
Płeć: mężczyzna
Rasa: półelf, półanioł
Opis wyglądu: Smukła budowa ciała tak bardzo charakterystyczna dla osobników, w których żyłach płynie domieszka elfiej krwi. Srebrne długie włosy,oraz skrzydła pokryte srebrnymi piórami mienią się w blasku księżyca, w czasie nocy, kiedy jego magia jest dobrze wyczuwalna. Jedno z szpiczastych uszu ozdobione jest długim, niebieskim, zrobionym z pióra kolczykiem. Ubrany zazwyczaj w skórę wykończoną gdzieniegdzie skórą srebrnego  tygrysa, gdzieniegdzie wzmocnioną elementami zbroi, na rękach aż do łokci nosi solidnie wykonane rękawice wzmocnione metalowymi płytami.
Umiejętności: Wyćwiczony w władaniu dwoma sztyletami, które skutecznie mogą przeciwstawić się w walce mieczom i wszelkiej broni białej. W przeszłości zdarzało mu się odbijać nawet strzały, jednak woli unikać konieczności powtarzania tego wyczynu. Potrafi również strzelać z wszelkiego rodzaju kusz i łuków, obsługa broni miotającej nie stanowi dla niego problemu. Silnie związany z magią księżyca, w noce emanujące tą mocą jego skrzydła i włosy mienią się srebrzystym blaskiem. 
Broń: Dwa smukłe, doskonale wykonane sztylety, których klingi srebrzą się własnym blaskiem, w szczególności podczas pełni księżyca. W każdej rękojeści tysiącami odblasków mieni się sporej wielkości diament. Kształt sztyletów oraz piękne, misterne zdobienia wskazują na precyzyjne, gnomie wykonanie. Podobnych egzemplarzy zostało na świecie bardzo mało, a istniejące sztuki osiągają horrendalne ceny, będąc obiektem pożądania najbogatszych.Powszechna, krasnoludzka broń mimo że, mocniejsza nigdy nie dorównała gracji i pięknu wykonania tym gnomim.
Zdolności specjalne: Jego ciało potrafi w szybszym od innych tempie regenerować rany, jest również odporny na wszelkie zakażenia. 
Charakter: Wychowanie w Gildii nie należało do łatwych ani przyjemnych,dlatego Triv nauczył się walki o swoje. Nie przyzwyczajony do okazywania jakichkolwiek słabości, walczy o to co mu się należy. Pewność siebie oraz buta pozwala mu często osiągnąć wyznaczone cele, jednak nie zjednuje mu przyjaciół.Dlatego od małego nauczył się liczyć jedynie na siebie i Sacri, która nigdy go nie zawiodła. Nigdy nie idzie na skróty, gdyż wierzy, że tylko odpowiedni wysiłek zagwarantuje odniesienie sukcesu. Zdolny do poświęcenia i walki w obronie przyjaciół. Od kiedy jego los został połączony z Kougar’em, jest w stanie w jego obronie poświęcić nawet życie. Ma słabość do kobiet i nie opuści okazji do flirtu, czy spędzenia nocy z dziewczyną, która wpadła mu w oko. Kiedy chce jest pełen uroku i dzięki swojemu wdziękowi mało jest kobiet, które mu odmówiły. 
Hierarchia: Łowca, Pośredni
Historia: Kiedy był niemowlęciem, został podrzucony pod drzwi Gildii Łowców Smoków, gdzie zaopiekowano się nim szkoląc na Łowcę. Nigdy nie dowiedział się kim byli jego rodzice, dlatego z wszelkich sił chciał się odciąć od cech które mogły charakteryzować którekolwiek z nich. Od najmłodszych lat ćwiczył sztuki walki, trenował pokonywanie smoków, radzenie sobie z ich  magicznymi zdolnościami. Nauczony dyscypliny i posłuszeństwa, co nie zabiło w nim wrodzonej buty i pewności siebie. W wieku 12 lat wykonał swoje pierwsze zadanie dla Gildii i od tamtej pory był regularnie wysyłany w coraz trudniejsze misję. W czasie jednej z nich uwolnił Kougar’a, który stał się jego nieodłącznym towarzyszem. Od urodzenia towarzyszy mu również widmowa kotka, Sacri, która nie raz uratowała mu życie. Jednak jej częste pouczenia doprowadzają Triv’a czasami do szału. Na terenach Ordo znalazł się z ciekawości rok temu, i wtedy zakiełkował mu w głowie pomysł, żeby powrócić na tereny Zakonu i schwytać smoka lub uprowadzić jajo z hodowli. Los chciał, że napotkał na swojej drodze Arsi, która chciała go pokonać w walce i zaprowadzić przez oblicza Starszyzny. Dzięki pomocy Sacri, Łowcy udało się zranić smoczycę i wziąć ją do niewoli. W czasie wędrówki, daleko za granicami Ordo, poprzez krew nastąpiło ich połączenie. Początkowo nie zdawali sobie z tego sprawy. Po kilku dniach Triv postanowił wypuścić Arsi, zdając sobie sprawę jak wiele rzeczy o smokach, które nauczono go w Gildii, jest kłamstwem. Wtedy jednak przybyła odsiecz z Zakonu i odbiła smoczycę. Łowca wraz z Kougar’em i Sacri wpadli w niewolę, niepewni jaki los ich czeka, spodziewając się jednak najgorszego. Za swoje zbrodnie wobec wszystkich smoków, jak i za uprowadzenie Arsi miała spotkać go odpowiednia kara. Zwołano sąd, na którym każdy z członków Ordo mógł wypowiedzieć się odnośnie dalszego losu Łowcy, wtedy również wszyscy dowiedzieli się o połączeniu dusz, jaka związała go z życiem Arsi. Ocalono jego życie, pozwalając zostać Smoczym Jeźdźcem, jednak póki Starszyzna nie zadecyduje inaczej, nie wolno mu opuszczać terenów należących do Zakonu.







[http://shar-vampire.deviantart.com]



Imię: Arsi
Wiek: 556 lat
Płeć: Samica
Rasa: Leśny Smok Górski 
Opis wyglądu: Połączenie z Triv’em oprócz zmian mentalnych, skutkowało również zmianą wyglądu. Łuski zmieniły barwę na ciemnozieloną, podobną do barwy ciemnych morskich glonów. Nie zostało nic z czerwonawych i pomarańczowych plam,które do tej pory gdzieniegdzie zdobiły jej ciało. Skóra nie zatraciła jednak swojej zdolności do zmiany ubarwienia, przez co smoczyca ciągle doskonale kamufluje się w otoczeniu. Błony skrzydeł wydłużyły się i postrzępiły wyraźnie, z tyłu głowy wyrosła sporej wielkości kreza, w której zginęły dwa rogi do tej pory ozdabiające głowę smoczycy. Ciało stało się potężniejsze, ogon grubszy i ozdobiony po sam koniec identyczną krezą co na głowie. Na końcach błon i krez, łuski przybrały kolor seledynowy, lekko fluorescencyjny. W tyłu łap wyrosły potężne kolce, mogące doskonale służyć w czasie walki. W czasie niektórych nocy, kiedy księżyc mocno emanuje swoją mocą, a jego magia jest domeną jej jeźdźca, na ciele smoczycy pojawiają się świetliste znaki za oczami,w miejscu gdzie Triv gładził ją chcąc pocieszyć po tym, jak jej ojciec opuścił szybko salę audiencyjną. Oprócz tego na jej ciele pojawiają się również świetliste punkty, rozmieszczone na końcach rogów podtrzymujących jej krezę,jak również na końcach skrzydeł i gdzieniegdzie na ciele. Co ciekawe punkty te nie poddają się zdolności kamuflażu i smoczyca ciągle stara się nad nimi zapanować, jak na razie z marnym skutkiem. 
Umiejętności:  Od najmłodszych lat poznawała tajniki wszelkich roślin,  grzybów i porostów. Ojciec nauczył ją trudnej sztuki kamuflażu oraz porozumiewania się z zwierzętami, z czasem odkryła w sobie również umiejętność rozmawiania z duchami lasu, bezbłędnie wyczuwając co chcą jej przekazać, jak i wysyłając im wyraźne komunikaty.
Zdolności specjalne: Wyćwiczyła do perfekcji zdolności kamuflowania wśród gęstych koron drzew, wśród których bezszelestnie się porusza. Chociaż w ostatnim czasie umiejętność ta została zachwiana przez świetliste znaki powstałe po połączeniu z Łowcą, to smoczyca już nad tym problemem pracuje. Dzięki umiejętnościami odziedziczonymi po matce, idealnie potrafi wykorzystywać prądy powietrzne i zdolna jest do wykonania wszelkich zmyślnych akrobacji.
Charakter: Pewna siebie i swoich umiejętności. Wytrwale dąży do zamierzonego celu i nieustannie poświęca czas na doskonalenie swoich umiejętności. Do tej pory trzymała się z dala od innych członków Zakonu, uważając że traktują ją jako gorszą, gdyż nie posiada jeźdźca. Dlatego nie czuje się dobrze w dużym towarzystwie, starając się raczej obserwować niż zabierać głos. Kiedy zdenerwowana, potrafi być wybuchowa i niemiła, w gniewie nie licząc się z krzywdą jaką wyrządza innym. Nie boi się bronić swoich racji i buntować przeciwko niesprawiedliwemu jej zdaniem traktowaniu. Kiedy coś jej nie odpowiada, nie ukrywa tego dobitnie dając innym do zrozumienia co jest nie tak. Czasami bywa arogancka i zbyt zadufana w sobie. Niestety cechy jej jeźdźca wskazują na to, że cechy te mają szanse się rozwinąć, co niestety nie przysporzy jej wielu nowych znajomości. Kiedy jednak ktoś przebije się przez surową otoczkę wizerunku jaki wokół siebie stwarza, dojrzy że w głębi skrywa wielkie serce, które bez wahania ani strachu stanie w obronie bliskich nie licząc się z stratami.  
Hierarchia: Pośredni, Mag Natury 
Historia: Jej podróż na tym świecie zaczęła się wiele lat temu w gryfim gnieździe na terenach Ordo Luce Tenebris, gdzie jej matka Luthien, urodziła trzy jaja. Jej i jej dwóch braci: Eldara i Lhuna. Niestety nie było jej dane spokojnie czekać na pojawienie się jeźdźca. Kiedy skrywała się jeszcze w bezpiecznej skorupie, nastały mroczne czasy Ciemności, która rodzieliła większość członków Zakonu, a niektórzy już nigdy więcej się nie zobaczyli. W tym czasie opiekował się nią ojciec, Jivreg wraz z swoją jeźdźczynią Aerlin. Wykluła się gdzieś głęboko w lesie, sama nie wie gdzie to było, kiedy musieli ciągle walczyć o przetrwanie, niejednokrotnie ścierać się  z wrogimi stworzeniami. Dlatego od najmłodszych lat była trenowana tak by radzić sobie w najtrudniejszych warunkach. Jivreg od początku starał się nauczyć córkę wszystkiego co wie i co mogłoby jej pomóc w przyszłości. Arsi od początku czuła, ze musi posiąść jak najwięcej wiedzy od ojca, dlatego ambitnie chłonęła każde jego słowo i starała się ciągle doskonalić swoje umiejętności, by spełnić pokładane w niej nadzieje. Kiedy już była dorosła, Jivreg wraz z Aerlin otrzymali tajemniczą, mentalną wiadomość, która donosiła o spotkaniu w jakim powinni wziąć udział, o możliwości ponownego założenia Zakonu i być może zjednoczenia wszystkich rozdzielonych smoków i ich towarzyszy. Udali się w wyznaczone miejsce, gdzie okazało się, że czekali już na nich Almariel z Mulkherem. Wkrótce dołączyły do nich Erita i Luthien, które opiekowały się braćmi Arsi. Rodzina ponownie była razem, a Zakon został utworzony. W miarę jak przybywało członków Ordo, smoczyca coraz bardziej czuła, że nie należy do tej społeczności. Ojciec wraz z Aerlin spędzali większość czasu wypełniając obowiązki związane z urządzaniem i dopilnowywaniem spraw Zakonu. A ona, jako ta nie posiadająca jeźdźca coraz bardziej się od nich oddalała, spędzając większość czasu samotnie na patrolach wokół granic Ordo, do siedziby zaglądając sporadycznie, zazwyczaj tylko w czasie srogich mrozów. Było tak dopóki nie dowiedziała się od drzew o odwiedzinach tajemniczego osobnika, postanowiła zaczekać na niego i następnej wiosny jej droga skrzyżowała się z drogą Łowcy Smoków… Jej połączenie skutkowało nieprzyjemnymi konsekwencjami. Ojciec ciągle nie może pogodzić się z jej wyborem, a Eldar również przejawia wobec niego wrogość. Całej sytuacji nie poprawia fakt, że Arsi pokłóciła się z bratem, oskarżając go o złamanie obietnicy, w wyniku czego Łowca został schwytany. Nic nie wskazuje na to by rodzina ponownie była razem, a wszystkie złości i żale mogły w najbliższym czasie zostać zapomniane.



by Aerlin 

Imię: Kougar
Wiek:105 lat
Płeć: Samiec
Rasa: Warengun górski. Bardzo mało znana rasa, występująca w miejscach oddalonych od wszelkich zamieszkałych terenów. Odmiana albinotyczna.
Umiejętności: Potrafi doskonale wykorzystywać swoje rogi w walce, dzięki mocnym zębom i szczękom nie zawaha się, w obronie właściciela, przegryźć gardło przeciwnikowi. 
Opis wygląd: Krępy i barczysty wierzchowiec, posiadający niezwykłą siłę.Albinos. Jednak nawet wśród albinosów egzemplarz nietypowy i unikalny, gdyż jego oczy zamiast czerwone, są zupełnie białe. Daje mu to wygląd przerażający,wręcz upiorny. Na pierwszy rzut oka nie sposób powiedzieć w którym kierunku zwierze patrzy. Po tak długim czasie Triv nauczył się już rozpoznawać gdzie Kougar kieruje swój wzrok. Gdzieniegdzie umaszczony czarnymi smugami, co jeszcze bardziej podkreśla jego nietypowy wygląd. Pokryty krótką, ale gęstą sierścią, bez grzywy, jednak z długim i pięknym czarnym ogonem. Posiada mocne szczęki i żeby uzbrojone w ostre kły, którymi bez problemu kruszy kości i rwie ścięgna. Na głowie posiada rogi, jednak krótsze i mocniejsze od poroża jeleni. 
Zdolności specjalne: Absolutnie odporny na wszelką magię i zaklęcia.Potrafi telepatycznie porozumiewać się z swoim jeźdźcem wyrażając prostymi zdaniami swoje obawy i uczucia.
Charakter: Oddany i zapatrzony w Triv’a, który uratował go z niewoli. Zazdrosny, kiedy Łowca poświęca uwagę innemu stworzeniu. Nieustraszony, gotowy w każdej chwili zasłonić swoim ciałem swojego jeźdźca.
Historia: Został uprowadzony z rodzinnych stron, przez myśliwych. Większość jego stada została wyrżnięta,niektórym osobnikom udało się uciec. Sam miał zostać sprzedany do kopalni,gdzie miał transportować wielkie ładunki węgla. Los zetknął go z Łowcą, który uratował go przed marnym życiem. Od tamtej pory podróżuje z Triv’em chcąc mu jak najlepiej służyć.



Imię: Sacri (na zdjęciu zTrivl’aanem)
Wiek: Nikt nie wie ile lat posiada. Można przypuszczać, że urodziła się(czy też przeniosła się do naszego świata) w momencie narodzin Triv’a, ale jej zachowanie świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Jakby od wielu wieków błąkała się po ziemi, za sprawą tajemniczego zaklęcia przywiązana została do półelfa. Odmawia udzielania wszelkich informacji na ten temat dobitnie wyrażając swoje niezadowolenie, za każdym razem gdy ktoś pyta ją o tą kwestię. 
Płeć: Samica
Rasa: Duch Poświęcenia
Opis wyglądu: Zawsze przybiera postać srebrnej, widmowej zjawy. W zależności od sytuacji i nastroju jest to kotka lub potężna tygrysica. Zawsze jednak jest to przedstawicielka rasy kotów. 
Umiejętności: Bardzo silna magicznie, wspomaga Łowcę swoją mocą. Potrafi zadawać rany również walcząc.
Charakter: Opiekuńcza i niezawodna. Czuwa nad Triv’em od kiedy ten się narodził. Kilka razy uratowała mu życie. Chce dla niego jak najlepiej i często udziela mu wielu rad, od których Łowca z chęcią by uciekł. Tajemnicza i skryta nie udziela odpowiedzi na większość pytań, jakie jej do tej pory zadał Triv. Od kiedy Łowca związał się z smoczycą, ukazuje się o wiele rzadziej, znikając nie wiadomo gdzie. 

niedziela, 30 grudnia 2012

Misje I.



  Słońce górowało nad krajobrazami, wysyłając swe promienie wszędzie, nie zapominając nawet o najmniejszych kącikach świata uwolnionych od wszelakiego cienia. Cisza zalegała nad południem Killinthoru, wypełniając serca dziwnym spokojem. Pokrzykujące wśród gór echa świergotów ptaków stanowiły tło majestatyczności białych gór Yiäle, królujących nad dolinami, lasami i rzekami.
  Almariel oczekiwała posłańca, przysiadłszy na krańcu wielkiego lądowiska, znajdującego się na północny zachód od dziedzińca. Dzięki temu mogła obserwować zarówno bezkres niebios, jak i brukowany szlak prowadzący do zamku; nie wiedziała, którędy gość przybędzie. Spóźniał się; było już południe. Wiatr zatańczył z grafitem jej włosów, po czym wpadł w pióra, by zaraz przynieść ze sobą delikatną, tak dobrze znaną pieśń.
- 'Nareszcie Biały Kruk będzie mógł pomóc...' - zaśpiewała lekko Aerlin, uśmiechnąwszy się do siebie, gdy ptak wielkości drobnej dłoni wylądował obok jej stóp, przekrzywiwszy w zaciekawieniu łepek i zaćwierkawszy melodyjnie. Demonica odpowiedziała skinieniem głowy, a na jej twarzy również wykwitł lekki uśmiech. Ordo urosło już na tyle, by móc rozwinąć skrzydła i dać o sobie znać, zacząć działać. Gdy tylko o tym myślała, serce zaczynało bić mocniej.
Wreszcie cichy tętent zadudnił pośród lasów. Stopniowo narastał, aż w końcu przeistoczył się w wyraźny, rytmiczny zwiastun przybycia gońca. Gniady koń pędził co sił po brukowanym szlaku, popędzany entuzjastycznymi pokrzykiwaniami swojego jeźdźca.
- Już jest? - błękitny wzrok, zabarwiony ciekawym błyskiem, pobłądził po dziedzińcu. Erita zamknęła główne wrota i podeszła do zebranych, po czym upiła ostatni łyk porannej herbaty.
- Jest - odpowiedziały równocześnie, a chwilę potem, jak na zawołanie, pojawił się. Może piętnastoletni chłopak zeskoczył żwawo ze swojego wierzchowca, z promiennym uśmiechem rozczochrał i tak już nieułożone jasne włosy, po czym ze skórzanej torby zawieszonej na ramieniu wyjął plik różnych listów związanych lnianym paskiem.
-  30 sztuk miedzi! - zapiszczał dziecięcym głosem posłaniec, wyciągnąwszy listy w kierunku trójki. Almariel sięgnęła ręką do kieszeni, po czym dała chłopcu srebrną monetę. Młodzik oniemiał.
- Tylko następnym razem przybądź trochę wcześniej, dobrze?
- Rozkaz! - zasalutował, niezmiernie uradowany z otrzymanej premii. Oddał listy, po czym wskoczył na konia i zniknął tak szybko, jak się pojawił.


Data zlecenia: 11.07.10
Zleceniodawca: Vakno, bard z Norninthoru
Tytuł misji: Polowanie Na Kolcorogi
Treść misji: Watrito, Ordo Corvus Albus! Zwą mnie Vakno, jestem mieszkańcem Norninthoru, miasta Berlori. To, co się wyrabia tuż przy granicy południowej Killinthoru, za obliczem pasma białych gór, kamieniem rzucić starczy od waszej siedziby, jest karygodne! Krasnoludy, tfu! Krasnoludy napadają na kolcorogi! Widziałem na własne oczy, jak zatłukli brunatnego kolcoroga strzegącego kryształowej pieczary! Piękne stworzenie, jak smok prawie, a oni zatłukli jak psa! A po co? Bo sobie ubzdurali, że bestia skarbu strzeże i że to honor zatłuc kolcoroga! Honor, psiakrew! Na dodatek - widziałem, widziałem! - wykradli wszystkie jaja! Zróbcie coś, bo ja na to patrzeć nie mogę. Piękne stworzenia, a tak traktowane!
Wykonawcy: Malgran&Eldar
Data wykonania: 12.01.11
Post: "Polowanie na Kolcorogi - cz.I, II i III" (stary adres)


Data zlecenia: 15.10.13
Zleceniodawca: Irina, nimfa leśna z Uperil
Tytuł misji: Niebezpieczne Nasiona
Treść misji: Akure, jeźdźcy i smoki. Nazywam się Irina, jestem nimfą leśną. Zamieszkuję wraz z siostrami dolinę Uperil, którą przecina życiodajna rzeka Asphyria. Ostatnio stało się coś niepokojącego. Nasiona Levoi, rośliny, z której potrafimy wytworzyć zarówno bardzo silną truciznę, jak i bardzo silny lek na rany, zniknęły... Zawsze pilnie ich strzegłyśmy, nikt niepowołany nie mógł się do nich zbliżyć. Niewłaściwe ręce mogą wykorzystać je do wielkich zniszczeń... Próbowałyśmy wszystkiego, by je odnaleźć, jednak bez skutku. Zwykle nie prosimy o pomoc nikogo z zewnątrz, jest to wyjątkowa sytuacja. Proszę, jesteście nam potrzebni.
Wykonawcy: Almariel&Mulkher
Data wykonania: 21.10.2015
Post: "Nieznane konstelacje cz.I i II"


Data zlecenia: 13.07.10
Zleceniodawca: Ezeqeel, uczeń Mistrza Iuvarta
Tytuł misji: Ciemne Światło
Treść misji: ˚Efeårte secerům, Wy którzy posiedliście wiatru skrzydła. Imię me Ezeqeel, zwą mnie upadłym aniołem. Od wielu lat pobieram nauki u Mistrza mego Iuvarta, więc poznać go zdołałem dosyć dobrze. Ostatnimi jednak czasy coś w jego zachowaniu gwałtownie się zmieniło. Zaczął opowiadać o stworzeniu portalu, który pozwoliłby mu na uwolnienie dusz demonów z krainy nicości. Sądzi, że po powrocie do naszego świata staną się oni upadłymi aniołami, tak jak ja... Próbowałem mu tłumaczyć, że się myli, lecz on zupełnie zlekceważył me słowa. Zdaje się być czymś ogłuszony, czy też zamroczony, jak gdyby opętały go jakieś niewidzialne siły. Wczoraj postanowiłem go śledzić, mając nadzieję, iż uda mi się odkryć co jest powodem tej nagłej przemiany. Zobaczyłem, jak z tajnej skrytki w ruinach jednego z licznych w okolicach Artheonu zapomnianych sanktuariów wyciąga czarny kamień o niezwykłej mocy, emanujący wstęgami ciemnego światła, które zdawało się mnie do siebie przyciągać. Przez chwilę wydawało mi się, że to nie ja, ale on posiada nade mną władzę. Oddaliłem się czym prędzej, albowiem nie chciałem zdradzić swej obecności przed Mistrzem. Całą noc spędziłem na poszukiwaniu jakiegoś wyjaśnienia, jednak udało mi się znaleźć jedynie na poły zatartą wzmiankę o czymś zgoła podobnym do tego, co udało mi się zobaczyć. Fragment ze starego almanachu opisywał niebywałej siły klejnot, za którego pomocą nekromanci, a także inni władający najczarniejszą z magii byli w stanie spętać duszę każdego ze swych wrogów. Aczkolwiek było jednak jeszcze coś, co sprawiło, że zdecydowałem się prosić Was o pomoc. Kryształ ten potrafi przejąć kontrolę nad każdym, w kim drzemie choć okruszyna zła, a nie jest dość silny, aby mu się przeciwstawić. Żywi się jego energią, aż do chwili jej skrajnego wyczerpania. Znam siebie i wiem, że sam nie dałbym rady go zniszczyć, dlatego też zwracam sie do Was Szlachetni z prośbą o przybycie. Obawiam się, iż klejnot ów przejął już władzę nad mym Mistrzem i każdy mijający dzień zbliża go do śmierci. Będę oczekiwał na Was każdego zmierzchu na szczycie ruin kaplicy bogini Esteqe w Artheonie.˚Oreåůn måeů!
Wykonawcy: Erita&Luthien
Data wykonania: 14.11.10
Post: "Ciemne światło wspomnień cz.I i II" (stary adres)


Za pomyślnie wykonaną misję para otrzymuje wynagrodzenie pieniężne, które zostaje przekazane przez kogoś z członków Starszyzny (pieniądze są przysyłane przez Związek Smoczych Wojowników, który przydziela pensje po okazaniu raportu z misji). 

*Członkowie Ordo Corvus Albus, którzy ukończyli pełne szkolenie chyba, że w treści misji zaznaczono inaczej.


Strażnicy Południa.



    Ogłuszający ryk rozdarł tereny łańcuchów górskich.  Ciało harpii z ogromnym impetem runęło na czarną bestię, zmuszając ją do zmiany obranego kursu. Smukła jeźdźczyni pochyliła się mocno, wspierając na strzemionach siodła, by uniknąć ataku kolejnej napastniczki. Czarnołuski zanurkował, upodobniając się do upiornej komety, której warkocz stanowiła chmara skrzydlatych pół-kobiet. Pikował niczym jastrząb, nie poddając się zimnym objęciom wichury, by zaraz poderwać się i wykonać ciasny skręt. Z rozwartego pyska wystrzeliła wiązka czarnej energii, która poraziła jedną z najbardziej natarczywych harpii. Łotrzyca wydała z siebie ostatni skrzek i runęła w leśną gęstwinę. Błękitnooka wykrzyknęła zaklęcie, nierealne więzy spętały skrzydła kolejnej, skazując na śmiertelny upadek. Część harpii zaniechała ataku, odleciała w kierunku ośnieżonych szczytów. Resztę dosięgła salwa syczącego kwasu, uwolnionego ze smoczych trzewi. Nastała cisza, przerywana jedynie głośnym oddechem i spokojnym buczeniem błon.
- „To już się robi problematyczne, ammalvi. Atakują bez namysłu.”
- Martwi mnie to, że nawet nie ma jak poznać powodu… Są bardzo agresywne...
- „Może trzeba schwytać jedną z nich i… zmusić do negocjacji.” 
  Cichy śmiech demonicy przyjemnie zagrał w przestrzeni.
- To kwestia godna rozważenia. 
    Na horyzoncie widniała budowla, przywodząca na myśl strzałę wbitą w ziemię. Delikatna i strzelista, otoczona górskimi szczytami jak dziecię objęciami matki. Tajemne, odległe sanktuarium, świątynia wiedzy i pradawnej potęgi. Dom i schronienie dla jeźdźców i smoków, władców nieba, strażników Południa.
   

[http://eireen.deviantart.com/]

Imię: Almariel
Nazwisko: -
Przydomek: Demon Cer'thanmor. Chcąc nie chcąc, takim mianem określa się ją w rodzinnych stronach.
Wiek: Kto potrafi stwierdzić, ile czasu trwali tam, w bramach między światami, trwając jako cienie… Czy może winno się liczyć od nowa, jako drugie narodziny traktować ich szansę? Liczby, względne liczby…
Płeć: Kobieta
Rasa: pół Wysoka Elfka, pół demonica; pochodzenie: miasto Cer’thanmor
Opis wyglądu: Wysoka kobieta o skórze koloru atramentu, a oczach skrzących się i błękitnych, jak dzienne niebo. Ciemne, czarno-granatowe włosy gdzieniegdzie poprzetykane są szarymi pasmami. Odstające, rysie uszy ozdobione są stalowymi kolczykami. Para rozłożystych, lotnych skrzydeł o smolistych piórach zwykle spoczywa wygodnie na plecach, sięgają za pas. Demonica złamała jedno z nich, lewe, podczas jednej z wypraw i mimo pełnego wyleczenia pozostało nieznacznie odchylone. Na jej ciele zaciśnięta jest gęsta sieć blizn, z których największe przecinają plecy i prawe przedramię; zaś najbardziej zauważalną jest ta nacinająca lewą brew, lekko nachodząca na powiekę. Almariel jest chuda, wręcz koścista,  a przez to podatna na urazy. Liczne pobitewne ślady i poparzenia dodatkowo uwrażliwiają ją na ból fizyczny oraz zmianę temperatur. Z tego względu w ciężkich warunkach używa wielu zaklęć ochronnych, przez co jej moc magiczna jest słabsza, niż zwykle. Na czas misji i walk zakłada specjalne rękawice, które chronią jej skórę przed skutkami rzucania zaklęć, zwłaszcza tych, które związane są z Magią Ognia. Ubiera się w proste, skromne stroje pozbawione zdobień w cienistych kolorach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów. Czasem, by dodać sobie otuchy, by przywołać duchy przeszłości, zakłada na szyję dawny emblemat przywódczy.
Umiejętności: Pełne wyszkolenie jeździeckie, zaawansowane szkolenie wojskowe w zakresie używania magii; obszerna znajomość sztuk nekromancji oraz Magii Śmierci i Rozkładu; podstawowa wiedza w zakresie Magii Ognia. Zręcznie posługuje się krótkimi mieczami i sztyletami. Zna wiele języków. 
Broń: Nosi przy sobie prosty, nieimponujący oręż, bardziej przypominający  przerośnięty nóż, niż miecz. Używa go w ostateczności.
Zdolności specjalne: -
Charakter: Skryta, stanowcza i ambitna. Nie lubi mówić o sobie i o swoich umiejętnościach, chociaż jest świadoma swoich talentów. Tak samo trudno przychodzi jej przyznawanie się do ich braku, gdyż w głębi serca jest bardzo dumna. Wiele obaw i myśli skrywa pod płachtą spokoju bądź obojętności. Spokój jest pozorny, tak naprawdę dusi w sobie wiele emocji, by nie ulec pokusom jej magii, która zdaje się burzyć, że jest wykorzystywana do celów sprzecznych z jej naturą. Ta wewnętrzna bitwa skutkuje czasem gwałtownymi zmianami nastrojów. Jest typem samotnika. Zbyt wiele czasu w towarzystwie sprawia, że czuje się nieswojo, niekomfortowo, wtedy też zaszywa się w swojej komnacie bądź bibliotece i spędza czas na czytaniu i ćwiczeniach. Jest twardym, acz cierpliwym mentorem. Jest gotowa poświęcać swój wolny czas dla swoich podopiecznych. Pokłada dużo nadziei w innych, chociaż echo przeszłości sprawiło, że jest bardziej ostrożna niż kiedyś. Jest bardzo uparta i nie odpuszcza w sprawach, które są dla niej ważne. Bardzo skupiona na osiąganiu postawionych sobie celów.
Hierarchia: Starszyzna; Nauczyciel; Mag.
Historia: Demon Cer’thanmor. Takim przydomkiem obarczyła ją ludność tego elfickiego miasta. O swojej zamierzchłej przeszłości mówi bardzo rzadko, tylko na czyjąś prośbę. Z Mulkherem złączyła się w wieku nastoletnim. Kiedyś należała do Związku Smoczych Wojowników, który wieki temu oferował parom protekcję; przyciągał połączone pary nawet z najdalszych zakątków Killinthoru w tym trudnym dla jeźdźców i smoków okresie. To na rozkaz Związku założyła pierwszy Zakon, Ordo Luce Tenebris, którego celem miała być służba uciemiężonym, dotkniętym okrucieństwem i oszustwem oraz wywalczenie należnej jeźdźcom i smokom pozycji w hierarchii państwa. Potem nastała Ciemność, tajemnicza moc, która położyła się cieniem na oczach świata. Niedługo po jej odejściu, po krótkim pobycie w Ordo, los zadecydował, że nastał koniec ich wędrówki po świecie żywych. Jednakże ich droga ku Zaświatom nie okazała się być prosta, zostali zesłani do pośredniego wymiaru, gdzie mieli czekać na przeznaczenie… Ich bliscy ośmielili się przeciwstawić śmierci, wydarli ich z jej szponów. Dostali kolejną szansę. Wraz z przyjaciółmi stworzyli Ordo Corvus Albus, by stanąć na straży południa Killinthoru.


[http://peterprime.deviantart.com/]

Imię: Mulkher Angallorius
Przydomek: Czarny
Wiek: Kto potrafi stwierdzić, ile czasu trwali tam, w bramach między światami, trwając jako cienie… Czy może winno się liczyć od nowa, jako drugie narodziny traktować ich szansę? Liczby, względne liczby…
Płeć: Samiec
Rasa: Smok Czarny; pochodzenie: puszcza Yan’krel, plemię Vilidah Ars
Opis wyglądu: Wielki i powolny, potężnie zbudowany czarny smok, linia grzbietowa i okolice pyska pokryte są błoniastą krezą. Twarde łuski zdają się pochłaniać światło. Naznaczony wieloma bliznami, największe znajdują się na piersi i bokach. Rtęciowe oczy, których barwa zmienia się od nastroju i myśli, podczas walki palą się demonicznym kolorem żółci. Ponure błony muskularnych skrzydeł podczas lotu wydają z siebie basowe zawodzenie; gdy tchnięte wiatrem, wyglądają jak postrzępione żagle upiornego statku. Z łba wyrastają dłuższe i krótsze rogi oraz kościane wachlarze. Złota klamra zaciśnięta na ogonie, symbol przynależności do plemienia, naznaczona jest rdzawym wgłębieniem, co oznacza opuszczenie lasu rodzinnego.
Umiejętności: Pełne wyszkolenie na smoka jeździeckiego; zaawansowane szkolenie wojskowe w zakresie używania magii; obszerna znajomość sztuk nekromancji oraz Magii Śmierci i Rozkładu; podstawowa wiedza w zakresie Magii Ognia. 
Zdolności specjalne: Wydzielanie żrącego kwasu zamiast ognia.
Charakter: Mulkher jest typem myśliciela. Jest opanowany i otwarty na relacje z innymi. Burzliwa przeszłość nauczyła go pokory, acz nie pozbawiła pewności siebie. Lata spędzone z Almariel napełniły go cierpliwością i wyrozumiałością, szybko wybacza wybuchy złości czy też słowa wypowiedziane pod wpływem emocji. Tak jak jego jeźdźczyni często zatapia się w bezmiarze zmartwień dotyczących innych członków Zakonu, chce jak najlepiej spełniać się w roli opiekuna. Z radością poświęca się szkoleniom młodych uczniów, rad z możliwości przekazywania swojej wiedzy. Mimo tak łagodnego usposobienia, nie może wyprzeć się swoich korzeni, krwi swoich dzikich pobratymców. Gdy ogarnia go gniew, gdy coś zagraża jemu bądź bliskim, porzuca jestestwo wiekowego mędrca, by stać się wojownikiem, gotowym zginąć za to, co dlań ważne. Jest bezwzględny dla tych, którzy ważą się zagrozić bezpieczeństwu jego świata. Mulkher w wielu momentach sprawia wrażenie, jakby coś ukrywał. Przyłapany na tęsknym obserwowaniu horyzontu jedynie uśmiecha się łagodnie i kieruje rozmowę na inny, neutralny tor. W ów chwilach zamienia się w kamienny posąg, niemego strażnika świata, którego tajemnicy nie odkrył nikt i nikomu już nie będzie dane tego uczynić…
Hierarchia: Starszyzna; Nauczyciel; Pośredni.
Historia: Urodzony w lesie Yan’krel, którego dzikim sercem są czarne smoki. Pochodzi z plemienia Vilidah Ars, Władców Śmierci. Jedyny potomek Allorthora i Chandell, pary przywódczej. Przez jeden błąd, jeden młodzieńczy wybryk pożegnał się z życiem dzikiego stworzenia. Złączył się z Almariel, która opiekowała się jego ranami. Pomógł jeźdźczyni, Demonowi Cer’thanmor w ucieczce od życia w utrapieniu. Dalej losy ściśle razem powiązane, tym samym piórem historia pisana…


Otwarcie!


    Ogłaszam otwarcie Ordo Corvus Albus na Blogspocie, przeniesiono z: www.zakon-jezdzcow-smokow.blog.onet.pl . Czcionka: Verdana, rozmiar: 12. Jest trochę inaczej, ale sądzę, że są to zmiany na lepsze. :) Czekamy na zgłoszenia!